By niejadek zjadł obiadek

Rodzice małych dzieci często martwią się, że ich pociechy nie chcą jeść. Tymczasem rosnącą epidemią wśród polskich dzieci nie jest niedożywienie a otyłość.

Byle coś zjadł

warzywaDieta małych dzieci zazwyczaj przedstawia sporo do życzenia. Jest niezwykle uboga w świeże warzywa i owoce, pełno w niej natomiast oczyszczonej mąki i cukru. Dzieci nie są uczone picia wody, zamiast tego dostają słodzone soczki lub napoje owocowe. Mimo, że zalecenia Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej wyraźnie mówią o ty, że dzieci w pierwszym roku życia nie powinny dostawać soków w ogóle, nierzadkim widokiem jest maluch z kolorowym soczkiem w butelce ze smoczkiem. Statystyki są alarmujące. 16% polskich dzieci ma nadwagę. To większy odsetek niż a Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie obserwujemy paradoks niejadków – dzieci są przymuszane do zjadania całych porcji odmierzonych przez opiekuna, często pojone papkami z butelek by jadły więcej albo karmione przed telewizorem by nie widziały ile jedzą. Nierzadko karmienie odbywa się wręcz siłą. Zdarza się też, ze rodzice karmią dzieci śmieciowym jedzeniem, jak parówki czy słodzone serki, ponieważ im się wydaje, ze lepiej aby dzieci jadły niezdrowe jedzenie, niż nie jadły nic. Jak wyjść z tego impasu?

Praca u podstaw

Zdrowe nawyki żywieniowe warto zaszczepiać już niemowlętom, na etapie rozszerzania diety. Najnowsze wytyczne mówią o tym, że stałe pokarmy wprowadza się do diety dziecka w drugim półroczu życia. Tradycyjne niemowlęce papki to szkodliwe echa przeszłości. Małemu człowiekowi warto od razu pokazać świat barw i smaków zdrowego jedzenia. Pozwolić mu bawić się nim, smakować i poznawać po swojemu. W drugim półroczu życia dziecko już jest gotowe do żucia, więc nie zrobi sobie krzywdy nawet biorąc do buzi większy kawałek jedzenia – mówi dietetyk Joanna Gaweł z Dieta-Med Kraków. Metoda żywienia sterowana przez dziecko nosi nazwę BLW, ale jest niczym innym jak powrotem do naturalnej ciekawości dzieci do poznawania nowych smaków. Jeśli na tym etapie zapoznamy dziecko naturalnym smakiem jedzenia, unikniemy problemów z jego jadłospisem w przyszłości.

Niejadek co je tylko parówki

parowki

Dzieci w wieku przedszkolnym naturalnie redukują swój jadłospis do kilku dobrze znanych i lubianych produktów. To naturalne i minie wraz z wiekiem. Mimo wszystko można zachęcić dziecko do przełamywania lęków i próbowania nowych rzeczy. Warto w tym celu stosować kilka rodzicielskich sztuczek. Owoce i część warzyw można przemycać w zdrowych i pysznych koktajlach i zupach kremach. Dzieci na ogół uwielbiają zupy kremy, zwłaszcza w wersji grzankami. Takim samym pewnym strzałem są wszelkiego rodzaju sosy do makaronów. Za pomocą takich potraw możemy wprowadzić do diety dziecka owoce i warzywa, wobec których dotychczas było nieufne. Pociechę warto zaangażować w przygotowywanie posiłków. Samodzielnie przygotowana sałatka i kanapka będzie dużo smaczniejsza niż ta z nieznanych składników. Ponadto, warto wiedzieć, że dzieci chętniej jędzą i próbują nowych rzeczy w grupie. Idealnym rozwiązaniem jest przedszkole, a jeśli nie ma takiej możliwości – to duże spotkanie dzieci w podobnym wieku. Za pomocą tych drobnych sztuczek na pewno da się poprawić jadłospis dziecka tak, by jadło zdrowo i zdrowo rosło.